www.campersystem.pl << Kolumny do dystrybucji prądu i wody dla kamperów. Infrastruktura dla kamper parków >> www.campersystem.pl


_alienHome_alienHome
_alienHome_alienHome

Wyjazd kotek, po średnio gorącym lecie w Polsce, egipski klimat był czymś czego nam trzeba było. Nocą jedynie pod prześcieradłem, w ciągu dnia na wodzie shorty i trapez, błękitna woda, a wieczorem krótki rękawek - żyć nie umierać.

Generalnie ci co śledzili na stronie naszą wyprawę to znają przeróżne historyjki z nią związane, postaram się przedstawić całość od kuchni.

Wycieczkę wykupiliśmy w polskim biurze Alfa Star i tutaj pierwsza przestroga, jak możecie to szukajcie wyjazdu organizowanych przez niemieckie biura. W skrócie powiem - organizacja do bani, zamienianie hoteli w ostatniej chwili i masa niedociągnięć jak choćby brak rezydenta na miejsca, który rzekomo powinien być do naszej dyspozycji. Historii o Alfa Star nasłuchaliśmy się wiele a i sami na własnej skórze doświadczyliśmy, tak więc nie polecamy.



Dahab - niewielkie miasteczko lekko rozciągnięte. Duże hotele są na południu, a tzw. centrum bardziej na północ, jakieś 5km od hoteli ale nie jest to żadne utrudnienie, gdyż taksówek wszędzie pełno, które z przyjemnością nas powiozą. Sama miejscowość malownicza miejscowość z deptakiem ciągnącym się nad samym morzem, wypełniony restauracjami, sklepikami, bazami nurkowymi, kafejkami internetowymi i masą innych egzotycznych ciekawostek. Z restauracji godna polecenia jest Napoleon, gdzie piwo jest w rozsądnej cenie, a jedzenie na poziomie.

Podczas naszego pobytu spotkaliśmy kilka osób, które jednogłośnie orzekły Dahab najlepszą miejscówką w porównaniu z Sharm, Hurgadą czy Safagą. Miasto to ma swój unikalny, chillout'owy klimacik, którego ponoć niema w wyżej wymienionych miejscówkach, co więcej nie ma tutaj akcji w stylu ciąganie za ręce, aby wejść do jakiegoś sklepu, czy inne męczenie konia przez lokalnych sprzedawców.

Windsurfing - bajeczne miejsce do pływanie dla tych co się uczą, bardziej zaawansowanych oraz fanów tricków w sensie freestyle'u. Pełen opis spotu znajdziecie tutaj.
Jeżeli chodzi o wypożyczalnie sprzętu to jest ich pięć z czego Club Mistral i Surf&Action Harry Nass mają po dwie bazy w różnych lokalizacjach, poza tym jest rosyjska baza (pięć kwadratów), Happy Surf oraz Fun System. Oto adresy do stron stacji :

www.fun-system.com
www.windsurfing-dahab.com
www.harry-nass.com
www.club-mistral.com
www.happy-surf.de
www.go-dahab.ru

Myśmy skorzystali z stacji Harry Nass przy hotelu Dahabaya, była to jedyna stacja która miała jeszcze jakiś wolny sprzęt i była stosunkowo blisko naszego hotelu. Deski JP i F2 oraz masa pędników Neilpryde. Każdy z wypożyczających przed zejściem na wodę dostaje krótkofalówkę w waterpack'u, którą może użyć w razie jakieś awarii na wodzie - dobry patent przy takim rozległym akwenie. Co do cen to musicie patrzeć na strony stacji, nam wyszło taniej wziąć sprzęt niż taszczyć się z nim z polski, dodatkowo że część ekipy jeszcze nie odtworzyła się jeszcze po pożarze w Czarnocinie.

Wiatr - nie dam głowy, ale chyba wiatr tutaj wieje stale z północnego-wschodu. W przypadku baz zlokalizowanych przy lagunie jest to idealnie od brzegu, a w przypadku bazy Club Mistral przy hotelu Helman lub Dahab Bay (funkcjonuje pod dwoma nazwami) jest to idealny side-shore. Podczas naszego pobytu na dziesięć dni wypożyczonego sprzętu mieliśmy dziesięć dni wiatru nie słabszego niż 4B, a dochodzącego do 7B. Gdy dzień był ze słabym wiatrem to wszystko kończyło się koło 13:00, więc trzeba było rano wstawać, a gdy prognoza była dobra i miało dymać, to dmuchała gdzieś do 18:00, z najsilniejszym wiatrem pomiędzy 11:00 a 15:00.

Deski i żagle - z doświadczeń na miejscu okazuje się że najlepszą deską była freestyle'ówka 90-100L, ja popełniłem błąd i jako podstawową deskę wybrałem wave'ówkę 85L, która często okazywała się zbędną przy tych warunkach. Oczywiście należy litraż dopasować jeszcze do swojej masy i umiejętności ja ważę koło 75kg i dla mnie przedział 90-100L był idealny, podobnie było z dziewczynami, za to Paweł z Piłką musieli wziąć 125L - masa!!
Myślę że w związku z zasoleniem różnica jest około 10L w porównaniu z akwenami ze słodką wodą.

Hotele - jak już wspomniałem wszystkie duże hotele rozmieszczone są przy lagunie - Iberotel Dahabaya, Swiss Inn, Ganet Sinai, Hilton, Coralia - myślę że ich standard jest zbliżony - oceniam po wrażeniu zewnętrznym. My mieszkaliśmy w hotelu Dahab Bay dawna jego nazwa to Helnan, jest on lekko oddalony od pozostałych dzięki czemu zapewnia wiatr side-shore oraz bazę Club Mistral tuż pod nosem. Niestety ostatnio zmienił się właściciel i hotel ma iść do remontu, więc lata świetności ma za sobą i ciężko go porównać standardem do pozostałych przy lagunie, mimo to Alfa Star życzy sobie kwoty zbliżone do pozostałych hoteli i wycenia go na cztery gwiazdki.
Jeżeli teraz miał bym wybierać to postawił bym na Dahabaya. Hotel na poziomie z bazą Harry Nass u boku, do której można połówką dopłynąć a nie trzeba się halsować jak do pozostałych.

Kasa - przed wyjazdem słyszeliśmy wiele teorii odnośnie tego jaką walutę tam wziąć. A więc teraz trochę z autopsji. Zdarzą się że euro i dolary traktują na równi, w sensie przelicznika. Bilony nie mają dla nich żadnej wartości, także jak komuś sypnie się klepakami Euro to można się spotkać z krzywą miną, albo słowami "…more more more". Myśmy wzięli w sumie samo Euro, które wymieniliśmy na egipskie funty, jest to jedyna słuszna waluta, która zagwarantuje to że nie zostaniemy skrojeniu jakby płacić inną walutą. Jeszcze jedna ważna uwaga najlepszy kurs był w banku. Za jedno Euro dawali nawet 7,65 LE, a wymieniając u jakiś cwaniaczków na mieście dostawaliśmy 7,2LE lub 7,4LE. Ceny w sklepie i restauracjach zbliżone do polskich, czasem wyższe, czasem niższe. Na koniec finansowego wątku powiem, że na pewno trzeba mieć 15$ na wizę, którą kupuje się po przylocie na miejsce. Jeszcze warto wspomnieć, że koszt wycieczki na osobę to około 3000zł do tego wypożyczenie sprzętu i życie na miejscu, dobrą opcją jest all inclusive, gdyż wtedy nie trzeba się martwić o fazę, napoje i jedzenie wciągu dnia.



Myślę, że to wszystko co powinniście wiedzieć przed wyjazdem, a tego co nie napisałem to dowiecie się na własnej skórze na miejscu. Miłego podróżowania.


2 października '04







3 października 2004 (12:53:59) - la pelota, napisał/a :
Główa boli. To pewnie przez te Egipskie Marlboro ;-( Oj ja głupi, oj ja głupi......


3 października 2004 (12:58:08) - bogo (pijaki at straszne dot com), napisał/a :
nie pykaj Piła sowa nie lepiej wyglada, a nawet gorzej. ja mowilem ze tak bedzie, a wam sie jeszcze ssanie wlaczylo, ale dobrze ze w hrv sie alaram wlaczyl i nie udalo sie jej odpalic:))


3 października 2004 (13:19:29) - Kuba, napisał/a :
Komentarz do posta z 3 października 2004 (12:53:59) napisanego przez la pelota : A jak z zakladem o flaszke whisky Jannina Wakker Red Labll - byla 100 na rowerze?




3 października 2004 (14:10:34) - la pelota, napisał/a :
Agatka coś kręci.... Ale myślę że już niedlugo wielki wyścig pokoju....


3 października 2004 (18:26:26) - gogi, napisał/a :
pilka, no co Ty! rowerek sie odpala a nie auto!



3 października 2004 (18:27:13) - decik, napisał/a :
A i tak kurwa macie po zółtej kartce !!! ;))



3 października 2004 (18:36:55) - Kuba, napisał/a :
ja bym teraz to 15km nie zrobil, nogi mam tak zajechane ze wczoraj pobralem masc z apteki na moje wielkie fioletowe plamy :) dodatkowo odwiedzilem laryngologa bo za pozno zrobilem wyrownywanie cisnienia ;) ale pod woda bylo cool na wodzie zreszta tez, jak wyjechaliscie to siadlo i dwa dni plywalem na 7.8-8.2, ale w slizgu :)




3 października 2004 (18:46:33) - sowa (pijaki at straszne dot com), napisał/a :
Komentarz do posta z 3 października 2004 (12:53:59) napisanego przez la pelota :
ja sie pilka juz z toba nie zadaje jeszczze mnie sowia glowa boli ;-) szczesliwie ze ta honda nie odpalila bo bym naprawde umarla od za duzej ilosc alkoholu we krwi ;-)



3 października 2004 (19:24:52) - la pelota, napisał/a :
Oj sowa przestań. Przecież nie wypiliśmy dużo!!!! To wszystko przez te Egipski szlugaretki !! A dla Gogi:-> jak się spotkamy to omówię Ci warunki zakładu rowerowego.


3 października 2004 (20:03:35) - sowa (sowigaj at buho dot es), napisał/a :
sowa i nie dużo ;-)....


5 października 2004 (18:30:20) - agatka, napisał/a :
nic nie kręcę, piłeczko. Nastał czas pracy, więc trudno się wpasować w weekend. Zakład to zakład, nie teraz, to kiedy indziej


5 października 2004 (22:13:36) - la pelota, napisał/a :
mam nadzieję, że nie będziesz oszukiwać i nie pójdziesz na spining do Activu w celu poprawienia kondycji Twoich pośladków... Jędrnych jak arbuzy, ale jednak poprawa jest nie ferrrrrr......................


6 października 2004 (01:09:28) - KP (KP at lisbona dot pt), napisał/a :
Pozdro znowu z Lizbony. ..internet zadzialal w moim compie alleluja!


6 października 2004 (11:13:35) - kuba libre, napisał/a :
Komentarz do posta z 5 października 2004 (22:13:36) napisanego przez la pelota : Hej Pilka, arbuzy sa twarde, duze, okragle, soczyste ale jedrne?? ;)) chyba ze sie nie znam ;)




6 października 2004 (17:11:55) - la pelota, napisał/a :
No dobra..... A moą być brzoskwinki ??


6 października 2004 (23:12:45) - bogo (video at straszne dot com), napisał/a :
Filmik z Dahabu juz prawie gotowy, zostalo mi jeszcze z 1min dorobic i bedzie. Mysle ze w weekend prezentacje mozemy gdzies zaaranżować.


6 października 2004 (23:55:15) - KP (KP at lisbona dot pt), napisał/a :
proponuje na rua antonio machado 36....tv jest. nie zapomnij kabla ;-)))


7 października 2004 (07:59:49) - bogo (video at straszne dot com), napisał/a :
spoko jest w sobote u ciebie:))





_wsteczKrok_start_doG�ry_kontakt


www.campersystem.pl << Kolumny do dystrybucji prądu i wody dla kamperów. Infrastruktura dla kamper parków >> www.campersystem.pl