www.campersystem.pl << Kolumny do dystrybucji prądu i wody dla kamperów. Infrastruktura dla kamper parków >> www.campersystem.pl


_alienHome_alienHome
_alienHome_alienHome
W środę (22 marca) wieczorem dowiedziałem się że zwolniło się jedno miejsce na surf wyprawę do Hiszpanii, Tarifa. Długo się nie zastanawiając przejąłem bilet do Malagi i w niedziele wraz z resztą ekipy siedziałem w samolocie.

W sumie zorganizowało się 12 osób - my (4 osoby - Pałeczka, Marcin, Gutek i Ja) lecieliśmy w niedziele (26 marca), a tzw. druga grupa (8 osób + mała klona) dolatywała we wtorek. Przeprawa przez check-in Easy-Jet'a z czterema quiverami o łącznej wadze spokojnie przekraczającej 100kg poszła nadzwyczaj łatwo. Na lotnisku w Maladze furka i strzała 150km do Tarify.

Zabrałem ze sobą tylko deskę do surfingu, bo nie chciało mi się taszczyć sprzętu windsurfingowego. Natomiast reszta ekipy nabrała tonę zabawek - kite'y i windsurfing.

Pierwszy dzień, poniedziałek, powitało nas słońce i 20*C - bajka. Mieliśmy chatę z widokiem na ocean co dodatkowo podkręcało klimat. Każdego dnia zbierałem się na surfing z Marcinem Ratajczakiem, który mieszka na stałe z Pauliną w Tarifie. W tym czasie reszta ekipy szwendała się po mieście i zbijała bąki w oczekiwaniu na wiatr, parę razy pojechali z nami na fale.

Za każdym razem zaliczaliśmy inny spot, z innymi warunkami, prawdziwe surf safari. Przez osiem dni pobytu na Tarifie zjechaliśmy całe wybrzeże od El Palmar po Tarife. Nie można powiedzieć, że któryś był lepszy lub gorszy, każdy miał swoje zalety i wady i dawał innego rodzaju uciechy.

Pokrótce, jadąc z północy na południe. El Palmar to miejscówka, z silną i masywną falą, miejscami można natrafić siny prąd, który daje w kość, słabe miejsce do nauki. Canos de Meca ma trochę słabe zejście do wody (jego lewa część, na wysokości budynków), natomiast oferuje niezłą lewą i prawą fale pozwalającą na długą jazdę. Później mamy Bolonie, ale jej nie zaliczyliśmy surfingowo. Spotem z bajki są Punta Paloma (wydmy). Dojeżdża się na parking w lesie i trzeba przespacerować jakieś 500m przez las i wydmę. Po pokonaniu tej trasy ukazuje się spot z bajki, a w sumie dwa. Miejscówka działa przy Poniente, które w tym miejscu zaciąga lekko od brzegu.

Zmierzając w kierunku Taryfy mamy ciąg campingów przy których też wchodzą dobre fale. Szczególnie dobrym miejscem jest pierwszy Club Mistral (Dos Mares). Dwa razy trafiliśmy tam naprawdę wyśmienite surfowanie. No i ostatnią miejscówką jest samo miasta, plaża po stronie oceanu - Balneario. Kiedy zaczyna wiać Levante, na tej plaży zaciąga wtedy od brzegu i tworzą się wyborne fale. Dno jest piaszczyste więc nie natkniecie się na żadne niespodzianki, których nie brakuje na poprzednio opisanych spotach.

Jeżeli chodzi o windsurfing, to osobiście się nie zwodowałem ani razu, bo nie czułem fazy pływać na czyimś sprzęcie. Natomiast chłopaki mieli dwa dni pływania, a może trzy, już w sumie nie pamiętam. Dwa pływania wykonali przy drugiej bazie Mistral - Val de Vacueros. Raz dostali straszne lanie bo tuż przy brzegu rozbijała się fale typu dom, które dała im w kość. Ostatniego dni naszego pobytu wiatr dochodził w porywach do 40kts. Na 4.0 mieli troszkę za dużo.

Podsumowując wyjazd był idealnym doładowaniem baterii po ohydnej zimie, która nie chciała odpuścić. Każdy dzień na wodzie, temperatura od 20 do 30*C, dobra ekipa po prostu wypasiony tydzień na Tarifie.

Polecam, Bogo.


15 kwietnia '06






Na lotnisku w Maladze
Na lotnisku w Maladze
Widok na ocean z naszej chawiry
Widok na ocean z naszej chawiry
El Palmar
El Palmar
Kite by night
Kite by night
Widoczek z tarasu
Widoczek z tarasu
Giblartar
Giblartar

Ciepło...
Ciepło...
Pałeczka...
Pałeczka...
Bodybordowa Pałeczka
Bodybordowa Pałeczka
Mrówa pobiera lekcje
Mrówa pobiera lekcje
Krzysiek podobnie
Krzysiek podobnie
Gutek szykuje ucztę
Gutek szykuje ucztę

Pies obronny
Pies obronny



Widok na zatokę z Valdevaqueros
Widok na zatokę z Valdevaqueros


Bogo z Marcinem
Bogo z Marcinem

Błotna maseczka
Błotna maseczka



Gutek
Gutek
Dobry surf w Canos de Meca
Dobry surf w Canos de Meca
Wyjście z wody w Canos
Wyjście z wody w Canos
To samo wyjście chwilę później
To samo wyjście chwilę później



Marcin
Marcin
Dobra biba
Dobra biba
Po dobrym surfie trzeba dobrze zjeść
Po dobrym surfie trzeba dobrze zjeść


Paula z Marcinem
Paula z Marcinem
Na prawo Ocean...
Na prawo Ocean...
... na lewo Śródziemne
... na lewo Śródziemne
El Palmar
El Palmar
Patrząc na El Palmar po surfie
Patrząc na El Palmar po surfie

The real surfer
The real surfer


Mrówa z Kloną
Mrówa z Kloną

Kuba Kosmowski w akcji
Kuba Kosmowski w akcji

Tinto de verano
Tinto de verano

W tle widać Afrykę, Maroco
W tle widać Afrykę, Maroco
G-Squad
G-Squad

Autor zdjęć - Bogo, Marcin







15 kwietnia 2006 (22:43:26) - pepe, napisał/a :
powtoreczka na stowe ....


21 kwietnia 2006 (23:51:14) - Gangsta Ziooom, napisał/a :
W pewnej wiosce mieszkał sobie dobry gospodarz. Hodował krowy, świnie, a także drób. Co noc do kurnika przychodził sprytny lisek i pożerał kurę lub koguta - zależnie od tego, na co miał ochotę. I tak to trwało miesiącami, aż pewnego dnia gospodarz schwytał liska i zapytał:
- Czy to ty wyjadasz stopniowo cały mój drób?
Na co sprytny lisek odpowiedział:
- Nie!
A to był on.





_wsteczKrok_start_doG�ry_kontakt


www.campersystem.pl << Kolumny do dystrybucji prądu i wody dla kamperów. Infrastruktura dla kamper parków >> www.campersystem.pl